Najtwardszy z twardych

Wioślarze siedzą tyłem do kierunku „jazdy”. Nie widzą celu, do którego zmierzają. A mimo to łódź płynie po idealnie prostej linii w kierunku mety. To zasługa „szlakowego”, czyli tego wioślarza, który siedzi najbliżej rufy. Na tej czwórce „szlakowym” jest Adam Korol.

„Szlakowy” ma pod stopą pedał steru, którym w razie potrzeby koryguje kierunek. Patrząc wstecz, „szlakowy” widzi długą linię kadłuba, która musi być równoległa do linii małych bojek, wyznaczających tor. To nie jest łatwe, wymaga dużego doświadczenia. Drugim zadaniem „szlakowego”, znacznie trudniejszym, jest nadawanie tempa i utrzymywanie rytmu. Podczas startu zawodnicy wykonują kilkanaście szybkich pociągnięć wiosłami, od których aż pieni się woda wokół łodzi. Po rozpędzeniu łodzi tempo wiosłowania staje się wolniejsze. Jak to możliwe, że nawet przyspieszając i zwalniając rytm wiosłowania, czterej wioślarze robią to dokładnie w tym samym tempie? To zasługa „szlakowego”. Ma przed sobą mały elektroniczny wskaźnik C„speed-coach”), który pokazuje dwa najważniejsze parametry: szybkość i liczbę chwytów na minutę. Adam śledzi na bieżąco te dane i w zależności od nich przyspiesza lub zwalnia rytm wiosłowania. Ale to dopiero połowa zadania, bo przecież musi jeszcze kontrolować poczynania konkurentów.

To wszystko ładnie się opowiada przy stoliku. Ale tam, na wodzie, potworny wysiłek związany z wiosłowaniem powoduje chwilowe niedotlenienie mózgu. Zawodnikom ciemnieje w oczach, niektórzy na kilkanaście czy kilkadziesiąt sekund tracą niemal świadomość. Mimo to ani na moment nie wypadają z rytmu wiosłowania. Dopiero za metą opadają bezwładnie na kolana kolegów i przez długą chwilę leżą bez ruchu. Są twardzi. Ale jeszcze twardszy musi być „szlakowy”, który nie może sobie pozwolić na mroczki w oczach ani na utratę świadomości na finiszu. Mimo że wiosłuje dokładnie w tym samym tempie co koledzy i wkłada w to dokładnie tyle samo wysiłku.

Adam Korol jako „szlakowy” jest właściwie nie do zastąpienia. Tylko raz, podczas ubiegłorocznych zawodów w Monachium, drużyna musiała wystartować bez niego. Kilka dni wcześniej, po zawodach w Duisburgu, poczuł ból w kręgosłupie. Zamiast Adama na miejscu „szlakowego” usiadł Rafał Abrahamczyk. Również świetny zawodnik, finalista mistrzostw świata. A przecież, gdy zabrakło Korola, od razu widać to było po wyniku.

Najlepsi wioślarze świata ciężko trenują na siłowni cz.4

Komentarze
Załaduj więcej podobnych artykułów
Załaduj więcej Redaktor
Załaduj więcej Dla siebie

Jeden komentarz

  1. […] Najlepsi wioślarze świata ciężko trenują na siłowni cz.3 […]

Dodaj komentarz

Sprawdź też

Olej do świec – dobra jakość naftowego oleju

Kupując olej do świec czy lamp należy zadbać o jego odpowiednią jakość. Dobry produkt w tr…