Dom Dla biznesu Prawo w filmach

Prawo w filmach

13 min odczyt
0
0
242

Konstrukcja świata przedstawionego

Nie tylko elementy fabuły, ale też środki filmowe, którymi posługują się twórcy, konstruują obraz instytucji związanych z prawem jako opresyjnych, klaustrofobicznych, nieprzyjaznych. W wielu filmach, takich jak „Tato”, pokutuje wizerunek sądu rodem z wiersza Marii Konopnickiej „Przed sądem”: „A wielka była sala sądowa Wielka i pusta i ciemna i chłodna I bezlitosna i łez ludzkich głodna Tak spiskująca ławkami w półkole Na ludzką nędzę i ludzką niedolę Że Chrystus biały co stał tam w pobliżu Zdawał się cierpieć i drżeć na swym krzyżu”11. W filmie „Tato” opresyjne są jednak nie tylko orzeczenia sądowe oraz działania zmierzające do ich realizacji. Już sama architektura budynku, w którym przyszło bohaterowi toczyć spór, jest odpychająca. Korytarze są opustoszałe i przytłaczające, sale sądowe ciasne i ciemne. Budynek sądu pokazany jest jako skomplikowany labirynt, w dodatku o zmurszałych, rozpadających się ścianach. Rozwiązaniem akcji zaś jest wypadnięcie złej teściowej z jego okna. Podobnie klaustrofobiczne wrażenie sprawiają sale sądowe ze „Sprawy Gorgonowej”, przy czym kilkakrotnie eksponowany jest motyw stojącego w centralnym punkcie stołu sędziowskiego krzyża. Odnosi on nas do męczeństwa – jednak nie chodzi tu o ofiarę zabójstwa, lecz o cierpienie oskarżanej przed sądem kobiety (co do tego, że chodziło w istocie o zabój-czynię, nie powinno być tak naprawdę wątpliwości po lekturze materiałów realnej sprawy).

Na zakończenie warto wspomnieć o specyficznym sposobie konstruowania postaci prawników, sędziów, prokuratorów i innych ludzi zawodowo związanych z prawem. Bohaterowie przedstawiani są w sposób uwypuklający ich oderwanie od świata powszechnie akceptowanych wartości, najczęściej ich sylwetki szkicowane są w opozycji do pozostałych bohaterów – niebędących prawnikami. Łączy ich swoisty kod zachowania, posługują się niezrozumiałym dla postronnych żargonem, często są to ludzie w przesadny sposób przywiązani do własnego wyglądu. Prawnicy, podobnie jak prawo, którego są reprezentantami, zdają się oderwani od prawdziwego życia, jakby przemieszczali się w innym, zamkniętym wymiarze.

Wymienione wyżej elementy skupiają się w postaci tytułowego bohatera filmu „Komornik”. Lucjan Bohmen to mężczyzna w eleganckim (w domyśle – drogim) garniturze, krawacie, białej koszuli. Wręcz chorobliwie dba o czystość, którą rozumie nie tylko jako dbałość o brak skaz na wypolerowanym obuwiu, ale także jako staranie o przebywanie w odpowiednim, higienicznym środowisku. Lucjan nie chce się „ubrudzić” poprzez kontakt z ludźmi gorszego pokroju. Eleganckim strojem w zamierzony sposób rysuje granicę pomiędzy sobą a klientami, którzy rekrutują się głównie z mało zamożnych warstw społeczeństwa (ich stroje są skromne, ale też często niegustowne, przestarzałe, a czasami po prostu brudne), a także z warstwy nowobogackich (których ubrania świadczą o zamożności, ale także o braku dobrego smaku). Nieustanną walkę Lucjana z „syfem” w metaforyczny sposób oddają perypetie bohatera z tablicą wizytówką kancelarii, wiszącą na elewacji – jest ona notorycznie dewastowana i brudzona, co doprowadza komornika do białej gorączki.

Na podobnej zasadzie jak w „Komorniku” skonstruowana została postać prokuratora w „Niedzieli sprawiedliwości” Passendorfera. Lekko zblazowany prokurator w perfekcyjnie skrojonym garniturze, w eleganckich butach, zdecydowanie wyróżnia się na tle pozostałych bohaterów, których stroje dalekie są od stylu ubioru prawnika. Jego wizerunek dopełniają kamizelka, biała koszula ze spinkami, ciemny krawat, okulary przeciwsłoneczne. I oczywiście nonszalancko zapalany papieros. Z kolei podczas spaceru rekwizytem budującym jego wizerunek wielkomiejskiego eleganta jest gazeta, którą nosi zgiętą w dłoniach. Bohater dba o swój strój – w hotelu nie rzuca marynarki na fotel, ale ostrożnie wiesza ją na oparciu krzesła.

Najpełniej ową dychotomię pomiędzy dwoma światami – wielkomiejskiego szyku reprezentowanego przez prokuratora oraz bylejakości i szarzyzny peerelowskiej prowincji – ilustruje spotkanie bohatera ze swoim zastępcą. Gorliwy pracownik zdaje się zupełnie nie dbać o swój ubiór – ma źle dobrany i za krótko zawiązany krawat, zakłada jasne buty do ciemnego garnituru. W zewnętrznej kieszeni marynarki nie nosi, jak prokurator Deruga, okularów przeciwsłonecznych, ale zestaw długopisów.

prawo
prawo

Nieciekawy wygląd prowincjonalnego urzędnika ma za zadanie podkreślić perfekcję ubioru prokuratora, którego jasny garnitur kontrastuje z szarzyzną i pospolitością stroju rozmówcy. Zresztą nawet sam zastępca, po krótkiej rozmowie, stwierdza: „Pan to jakby nie od nas” – co odnosić się ma zarówno do sposobu prowadzenia konwersacji, jak i wyglądu bohatera. Ponadto wizerunek prokuratora jako człowieka eleganckiego i obytego, ale jednocześnie trochę oderwanego od realiów, w jakich przyszło mu żyć, dopełniają miejsca, w których go odnajdujemy. Bohater zamieszkuje w hotelu (większym, bliżej śródmieścia), następnego ranka pierwsze kroki kieruje do fryzjera. Prokurator chętnie spaceruje po miejskich ulicach, spędza czas przy kawiarnianych stolikach w eleganckich lokalach, a także konwersuje z młodą, piękną kobietą. Ogłada, elegancja, dyskrecja, małomówność oraz szlachetne rysy twarzy (w tej roli Krzysztof Chamiec, aktor często obsadzany w rolach oficerów, ludzi wykształconych, dyplomatów, arystokratów, cudzoziemców) chwilami pozwalają nam zapomnieć, że bohaterem jest peerelowski prokurator.

Nieco inaczej sytuacja wygląda w „Bezmiarze sprawiedliwości”. Film zamyka scena konkursu krasomówczego, podczas którego prawnik wygłasza płomienną mowę obrończą, w której dowodzi, że nikt nie powinien zostać skazany bez dostatecznych dowodów winy. Wprowadzając postać młodego prawnika o artystycznej duszy, postępującego uczciwie i odważnie, film zdaje się wskazywać, że w świecie sądowym ma miejsce zmiana pokoleń, dzięki czemu w przyszłości takie sprawy już się nie powtórzą. Wyposażenie reprezentanta wymiaru sprawiedliwości w takie cechy, jak empatia, wrażliwość, dociekliwość, czułość, jest także znakiem nowej tendencji w polskim kinie: pojawia się w nim miejsce na prawników innych niż samolubny adwokat z „Pociągu” (1959) Jerzego Kawalerowicza, który marząc o wielkiej sprawie, zapomina o potrzebach towarzyszącej mu w podróży żony, czy ambitny „młody wilk” z „Chaosu” (2005) Xawerego Żuławskiego.

Zakończenie

Podsumowując, warto zauważyć, że zmiana systemu politycznego nie spowodowała odejścia od widzenia prawa jako reprezentanta zła. Obrazy filmowe w jeszcze wyraźniejszy, dosadniejszy sposób zaczęty przedstawiać tę problematykę. Szczególnie lata dziewięćdziesiąte można uznać za okres, w którym prezentowano prawo jako składnik opresyjnego, obcego względem obywateli systemu. Filmy powstające w ostatnich latach wprawdzie nie zrywają z przedstawianiem prawa jako reprezentanta zła, jednak ujmują te zagadnienia w sposób subtelniejszy, identyfikując prawo nie tylko z brutalną przemocą, ale także grą interesów, w której obywatele stanowią pionki. Powyższe spostrzeżenia prowadzą nas do wniosku o mocno zakorzenionym w polskiej kinematografii archetypie Temidy jako postaci sporadycznie używającej trzymanej w jednym ręku wagi, za to bez umiaru uderzającej dzierżonym w drugiej ręce mieczem.

Komentarze
Załaduj więcej podobnych artykułów
Załaduj więcej Redaktor
  • Wielkie kino na małym pulpicie

    Film i kinematografia, to kolejne dziedziny życia, które zacieśniają swój związek z intern…
  • Kto zarabia na studentach

    Na początku ubiegłego roku akademickiego funkcjonowało w Polsce 470 uczelni, z czego 132 t…
  • Prawnik a adwokat

    Słowo prawnik każdemu od razu kojarzy się z osobą posiadająca prawnicze wykształcenie. Oso…
Załaduj więcej Dla biznesu

Dodaj komentarz

Sprawdź też

Jak szybko znaleźć domy do sprzedania?

Jak szybko znaleźć domy do sprzedania? Co zrobić, aby stosunkowo szybko znaleźć domy na sp…